Inwestować czy nie? O zaletach i ryzykach ICO

Inwestować czy nie? O zaletach i ryzykach ICO

ICO jest niezwykle atrakcyjną formą pozyskiwania finansowania dla pomysłodawców. Można je uzyskać nawet na najwcześniejszym etapie, czyli w fazie samego pomysłu.

Wiąże się także z minimalnymi formalnościami w stosunku do istniejących alternatyw. Fundusze venture capital niejednokrotnie wymagają już gotowego produktu bądź usługi oraz sprzedaży, podczas gdy ICO pozwala zebrać znaczne środki na podstawie krótkiego white paper. Warto jednak przyjrzeć się bliżej zarówno korzyściom jak i realnym zagrożeniom płynącym z inwestycji w tokeny, szczególnie w kontekście płynących ostrzeżeń od organów nadzoru finansowego z różnych stron świata.

3 razy na tak – szybkość procesu, minimalne formalności i rozgłos

ICO daje możliwość na rozwój wielu innowacyjnych i obiecujących projektów, które bez finansowania nie ujrzałyby światła dziennego. Dobrym przykładem jest kryptowaluta Ethereum, która pozyskała 18,4 mln $ właśnie w ICO. Często takie spółki, będąc tylko na etapie pomysłu i planu, nie mają możliwości otrzymania finansowania z innego źródła. Ponadto, omijają długotrwały proces pozyskiwania środków od funduszy, gdzie same negocjowanie umowy i warunków potrafi trwać miesiące. Inwestorom umożliwia to z kolei inwestycję na bardzo wczesnym etapie co niesie szansę na ponadprzeciętny zysk i w to w relatywnie krótkim czasie. Jest to też ciekawa alternatywa dla osób, które chcą zdywersyfikować swój portfel inwestycyjny.

W większości państw kwestia ICO nie jest jeszcze wprost uregulowana i tym samym spółka korzystająca z takiej formy finansowania nie musi często spełniać wszystkich uciążliwych formalności, uzyskiwać żadnych zatwierdzeń dokumentacji ze strony organów nadzoru. Żeby przeprowadzić ICO, wystarczy przygotować white paper zawierający szczegóły projektu mające skłonić do inwestycji.

Należy podkreślić, że poprzez ICO emitenci budują społeczność wokół swojego projektu, co zwiększa jego wiarygodność. Międzynarodowość i inwestorzy z różnych zakątków świata zwielokrotniają ten efekt i tym samym jego wartość. Niejednokrotnie może to pomóc w rozwoju projektu, gdyż często pomniejsi inwestorzy proponują swoje rozwiązania, wyznaczają kierunek działań spółki. Także, im większa społeczność, tym większy rozgłos i liczba potencjalnych inwestorów. Należy pamiętać, że ICO jest zazwyczaj ofertą globalną i tym samym emitent tokenów powinien uwzględnić regulacyjne i podatkowe problemy różnych jurysdykcji celem przekonania do inwestycji różnych mniejszych inwestorów.

Niejasność, niepewność, spekulacja – czyli inwestowanie z ryzykiem

Z drugiej strony, brak formalności oraz regulacji przyciąga mnóstwo oszustów tworzących fikcyjne projekty, których nigdy nie zamierzają realizować bądź często omijają w white paper kluczowe aspekty mogące stanowić poważne bariery dla sukcesu przedsięwzięcia. Długoterminowym zagrożeniem płynącym z tego faktu jest ryzyko obniżenia zaufania publicznego do technologii blockchain i projektów na niej opartej. Należy też zaznaczyć, że za brakiem regulacji idzie także niepewność prawna (więcej o sytuacji prawnej w poszczególnych państwach napiszemy w kolejnym artykule).
Pozyskiwanie finansowania na projekt poprzez ICO może okazać się nieefektywne podatkowo. O ile sprzedaż udziałów/akcji celem zebrania pieniędzy nie pociąga za sobą obowiązku zapłaty podatku dochodowego, to sprzedaż tokenów już będzie traktowana jako dochód i tym samym będzie podlegać opodatkowaniu.

Co jeśli po inwestycji zgubimy swój prywatny klucz? O ile w przypadku inwestycji w akcje możemy się zawsze zwrócić o duplikat świadectwa potwierdzających uprawnienia, o tyle w przypadku ICO jak utracimy klucz do portfela bądź dostęp do niego z innego powodu to nie ma możliwości uzyskania ponownego dostępu. Tutaj niewątpliwie dużym zagrożeniem są ataki hakerskie.

Inwestując w akcje spółki na rynku regulowanym mamy dostęp do wielu informacji np. do wyników finansowych z ostatnich lat, co pozwala jakkolwiek oszacować ryzyko inwestycyjne. Z kolei inwestując w ICO, inwestujemy w pomysł, a więc jest to czysta spekulacja. Nie mamy nawet gwarancji, że projekt zostanie ukończony np. czy nie zostaną przerwane prace nad produktem.

Jak widać jest wiele za i przeciw, jednak jedno jest pewne – projektów jest co raz więcej, a inwestorów nie brakuje. W związku z tym można się spodziewać rosnącego zainteresowania ze strony regulatorów, a w następnej kolejności nowych regulacji prawnych, które zajmą się tą kwestią w sposób szczegółowy.

Masz pytanie? Napisz: tomasz.rysiak@magnussonlaw.com 

Fotografia: Joshua Ness / Unsplash 

start-upy, finansowanie
laura.piorkowska@magnussonlaw.com